• Wpisów:186
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:35 966 / 739 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zaimprezowałam dwa łikendy pod rząd Szok, niedowierzanie, już prawie zapomniałam jak to tak można położyć się spać około czwartej nad ranem. A bywały czasy, że około czwartej to się jeszcze krążyło po mieście w poszukiwaniu jakiegokolwiek otwartego lokalu.

Z jednej strony mi tego trochę brakuje, z drugiej strony nie. Czasem mnie nosi, ale tak strasznie nie mam sił. Chciałabym mieć tyle lat, na ile wyglądam.

Niemniej teraz marzyłoby mi się najbliższą sobotnią noc spędzić wyłącznie w łóżku, z jakąś naleweczką, czy innym alkoholem, bez towarzystwa innych ludzi. Tak na spokojnie poużalać się nad własnym życiem .
A tymczasem już od dość dawna planowana domówka, na którą muszę iść, a tak nie mam ochoty, że wolałabym nawet wtedy na fuchę iść do pracy...
 

 
Poznałam w klubie dziewczynę, wymieniłyśmy się numerami i w ogóle, co wszystko razem wzięte jest kompletnie nie w moim stylu, ale mniejsza o to.

Napisała do mnie i okazało się, że ona ma 18 lat.

W sumie najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak już po największym szoku odzyskałam zdolności umysłowe, to poczułam się wręcz połechtana. Tyle lat na karku a małolaty nadal rwą jak dojrzałe czereśnie .

Oj, przynajmniej się można pośmiać .
 

 
Tak jakoś przytłacza mnie bezsensowność i bezcelowość mojego życia, że miałabym ochotę dziś w tym deszczu rozpędzić się, aby mur sam mnie odnalazł.

Nie wiem. Przecież lubię to, co robię. Przecież nie mam problemów ze zdrowiem i jakoś sobie żyję w tym grajdole. Co nie zmienia faktu, że coraz bardziej mam już dość.

Dość.
I brak perspektyw.
 

 
Ani w filmach, ani w serialach, ani w książkach, ani nawet w kolorowych czasopismach...
Nigdzie w sumie nikt nie wspomina, że do wszelkich seksualnych czynności człowiek musi mieć niezłą kondycję.
Jakby to było takie nic. Pstryknięcie palcami.
 

 
Może faktycznie tak jest, że moment narodzin człowieka, to najpiękniejsza chwila w jego życiu. Skoro tak, to całe jego późniejsze życie musi być już jedynie pasmem rozczarowań i tragedii.

Ostatnimi czasy coraz mocniej przekonuję się, że jest w tym dużo prawdy...
 

 
Był czas na pierwszy w życiu stanik, na pierwszy tusz do rzęs, na pierwsze w życiu farbowanie włosów...
Teraz nadszedł czas na pierwszy w życiu krem przeciwzmarszczkowy.

A miałam mieć troje dzieci. Ciekawe kto i kiedy mi je urodzi.
 

 
Dziś przelała się moja szala goryczy i stwierdziłam, że nawet jeśli mam uzyskać miano nieudacznika życiowego, to jestem zmuszona odejść z pracy jeszcze przed ukończeniem okresu próbnego, zaledwie po miesiącu.
I to wcale nie ze względu na pracę samą w sobie ani to jak ona wygląda, po prostu na tę moją gorzką decyzję wpływ ma wiele, wiele aspektów - przede wszystkim osoba pracodawcy oraz szanowne grono współpracowników.

Niby z początku zawsze trzeba zacisnąć zęby i wiele przetrwać. Ale czy jeśli w trakcie pierwszego miesiąca były już momenty, że miałam ochotę rzucić to z dnia na dzień, to jest co się łudzić, że będzie lepiej?
  • awatar Wieczna Studentka: Taki ze mnie cienki bolek, że nawet zwolnić się nie potrafię :D.
  • awatar JazuMST: Aż tak grubo masz w robocie? No cóż. To szukajmy czegoś nowego. Powodzenia.
  • awatar Naughty: nie ma się co męczyć. znajdziesz coś innego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś szłam na zastępstwo w innym oddziale, a czułam się jakbym szła na wojnę.
I chociaż nie wyszło źle (choć oczywiście mogło być znacznie lepiej), to jestem wyjebana dwa razy bardziej niż czasem bywałam po piętnastogodzinnej zmianie w gastronomii. W sumie podczas długiego łikendu znów podziałam sobie w gastro, więc będę miała porównanie jeszcze świeższe.
Jeśli moje życie ma już tak właśnie wyglądać...
 

 
Robiłam porządki w biżuterii i stwierdziłam, że mam zdecydowanie za dużo kolczyków. No to sobie wzięłam i przekłułam jeszcze jedną dziurkę w uchu. Zawsze to jeden kolczyk więcej wejdzie.

Oj borze, borze... Kiedy wreszcie głupoty przestaną mnie cieszyć?
 

 
Moje zadowolenie z nowej pracy jest średnie.

Nie podoba mi się tam i czuję się jak debil. Czuję się wręcz okropnie niekompetentna. Nie wiem na chuj mi były te wszystkie lata studiów, skoro ciągle nie wiem jak powinnam się zachować. Wiem, że pierwsze tygodnie są najgorsze, ale ze wszystkich oddziałów, w których byłam tam czuję się najgorzej.
A wisienką na torcie jest fakt, że dojeżdżam tam ponad godzinę w jedną stronę, co jest dodatkowym powodem mojej frustracji. Nie na to się umawiałam przed podpisaniem umowy, ale byłam poniekąd zdesperowana. Dobrze, że moja nowa szefowa tego nie wiedziała, ale ja wtedy naprawdę zgodziłabym się chyba na wszystko.
Niestety, muszę tam przebiedować chociaż kilka miesięcy. O ile oni mi wcześniej nie podziękują .
 

 
Jak dobrze pójdzie i nic się nie posypie, to w sierpniu zmieniam pracę.

Miałabym zajebistą ochotę na odchodne powiedzieć ziomkom z obecnej pracy co o nich myślę i co czuję wobec ich ostatniego zachowania. Ale przecież tego nie zrobię, bo nie mogę sobie pozwolić na palenie mostów. Zwłaszcza, że już raz miałam odejść i nie wyszło, więc musiałam do nich wrócić.

Moje życie mnie przerasta.
 

 
Jedna ze znajomych uczestniczy w śdm pełną parą. Nie spodziewałam się, że będzie zainteresowana tym wydarzeniem.
Jak parę miesięcy temu zajebana w cztery dupy w klubie darła się jak głupia, że chciałaby przeruchać faceta co stał na bramce, to nie wyglądała na taką pobożną .
  • awatar JazuMST: 'Święci' też czasem muszą zapić i zaruchać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Poznałam ostatnio dziewczynę. Bardzo ładna - i w sumie to jedyna pozytywna rzecz, którą można o niej powiedzieć.
Nic tylko beka, zwała, przypał, ja pierdolę, kurwa i chuj - jak przerywniki w zdaniach. Popatrzyłam na nią jak idiotkę kiedy zaproponowała, żebyśmy poszły "pić w plenerze", więc z fochem poszła ze mną do pubu. Jeszcze mi tego brakowało, żebym jak jakaś nastolatka po kryjomu piła piwo w parku czy nad Wisłą. Rzeczywiście rozrywka niesamowita.
Desperacko próbują podtrzymać rozmowę zapytałam z grzeczności co skłoniło ją, żeby wyemigrować do Warszawy na studia i dowiedziałam się, że "wyemigrować to można za granicę, a z miasta do miasta to się WYJEŻDŻA". I to powinien być już dla mnie sygnał, żeby po prostu wyjść. Ale nie zrobiłam tego, bo chyba mimo wszystko jak na miarę naszych czasów jestem zbyt kulturalna.

Oczy przez cały wieczór miałam jak pięciozłotówki ze zdziwienia, że ktoś w tym wieku może być takim idiotą. I najzabawniejsze jest w sumie to, że ona sobie o mnie teraz też myśli same najgorsze rzeczy .
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
W sumie ważą się moje losy. Nie wiem czy utrzymam status studenta, czy będę zmuszona zrezygnować już z tego wiecznego studiowania.
Robi mi to sporą różnicę, bo bardzo chciałabym sobie raz jeszcze raz móc kupić bilet semestralny na wszystkie linie za niecałe dwieście złotych...
 

 
Z moją "obecną dochodzącą" zapoznałam się na studiach. Dziwna i długa historia, ale pewnego razu zgadałyśmy się, że pójdziemy sobie razem na branżowe kluby. Długo nie mogłyśmy się wybrać, ale jak już poszłyśmy, to przeżyłam z nią po raz enty okres nastoletniości. M. stukała się palcem w głowę, że łazimy tam jak pojebane, co łikend impreza do rana. I tak siłą rzeczy wyszło. W dodatku razem studiowałyśmy, teraz mieszkałyśmy od siebie może z 15 minut drogi, to i non stop się widziałyśmy. Po czym wyjechała na całe wakacje do pracy za granicę. Obawiałam się tego jej wyjazdu, w sumie jak zwykle, jak już coś się zaczyna mi układać, to na drodze zawsze jakaś przeszkoda.
Tymczasem wyjechała, a mnie to nawet nie ruszyło. Nic, jakby jej w ogóle nie było nigdy wcześniej. Ja to chyba jednak nie mam serca.
  • awatar Wieczna Studentka: @Naughty: To chyba jedynie mój umysł podświadomie nie chce, bo myślałam, że już to zrobiłam.
  • awatar Naughty: może boisz się zaangażowania?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Opalałam" się w poniedziałek i we wtorek. Dalej jestem blada jak dupa, a skóra na plecach wciąż boli mnie, jakby mnie ktoś polał wrzątkiem.
Już mi się przypomniało dlaczego od kilku lat unikałam słońca i stukałam się w głowę gdy ktoś mi mówił, że powinnam się opalić.
 

 
Od łikendu zbierałam się do napisania opinii dla opiekunki Koła i tak jakoś nie miałam czasu. Dziś musiałam to oddać, więc wstałam wcześniej, żeby to w końcu napisać. Potem odczytałam jeszcze M. żeby obiektywnie stwierdziła, czy to się trzyma kupy. Wysłuchała i mówi:
- Kurwa, pięć dni się za to zabierałaś, myślałam, że to będzie jakiś elaborat a tu ledwo 10 zdań...

A prawda była taka, że dzień wcześniej nawet zaczęłam to pisać. Ale miałam świeżo pomalowane paznokcie i nie byłam w stanie wyciągnąć kartek z teczki, żeby z nich spisać tytuły szkoleń.
  • awatar Pozytywna32: Jej tekst bezcenny xd Zapraszam do mnie. Nie dawno wróciłam. Zachęcam do czytania i komentowania, a jeśli ci się spodoba śmiało zaobserwuj :) Na pewno się nie zawiedziesz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie ma to jak wyjść na spotkanie w sukience tak krótkiej, że już krótsza by być nie mogła i w wysokich koturnach dzierżąc w rękach piwa. Nawet ortodoksyjną lesbijkę, taką w spodniach do kolan, z ogoloną głową, bez bioder i bez cycków - takie coś musi ruszyć. Przegięłam, mam nadzieję, że ona faktycznie wyjedzie na te saksy za dwa tygodnie.

25 lat, poważna praca, poważnie życie, a zachciało mi się less-dramatów jak nastolatce. Człowiek zrobi wszystko, żeby nie mieć czasu uczyć się na sesję...
 

 
Pierdylion rzeczy do zrobienia, a niczego nie ruszyłam. Ciągle jeszcze na zwolnieniu lekarskim, nie pracuję, więc teoretycznie mogłabym sobie wszystko napisać i opracować, żeby mieć spokój w sesji. We czwartek pierwszy egzamin, a ja nawet nie mam żadnych notatek, co dopiero miałabym zacząć się uczyć. Jak już zasiadam, żeby coś pisać, to albo tragicznie chce mi się spać, albo koniecznie muszę odmalować paznokcie. Wczoraj już nawet stwierdziłam, że z takimi odrostami niczego nie napiszę, musiałam wszystko rzucić i rozjaśnić sobie włosy.

Chyba się już wypaliłam, jak nie zdam tej sesji, to rzucę bez żalu te studia.
Już lepiej byłoby iść na doktorat.
 

 
Przeżyłam ekstrakcję drugiej dolnej ósemki, chociaż byłam bliska chodzenia po ścianach. Zaczęłam też szukać już na poważnie pracy w zawodzie, a co najlepsze - przeprowadzam się. Nie wiem czy mój układ nerwowy nie padnie od nadmiaru bodźców.

Z jednej strony czuję wielką ulgę, że wreszcie opuszczam to miejsce, ale z drugiej mam pełno obaw czy nowe mieszkanie będzie też takim przystankiem na dłużej. Generalnie dobrze nawet utrafiłam sobie z tym zabiegiem, bo znajomi wszystkie rzeczy za mnie przenieśli, żebym ja czasem nie musiała dźwigać <3.

Jednak miałam chwile załamania, kiedy pakowałam to wszystko to myślałam, że się rozbeczę nad wielością tych moich śmieci.
  • awatar JazuMST: Sto lat Cię nie widziałem. Już myślałem, że wyparowałaś w tych upałach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wracam sobie wczoraj wyjebana niczym koń po rodeo z pracy, marząc tylko o tym, żeby iść spać, a tymczasem przez okno wypatrzyła mnie taka zaoczna dziewczyna i złapała na korytarzu. Ja nawet nie wiem jak ona ma na imię, ale jak tylko mnie dorwie (albo kogokolwiek innego), to męczy pierdołami.

Bo była na randce z chłopakiem z badu,którego widziała na oczy pierwszy raz w życiu. Mieli gdzieś tam jechać daleko pociągiem, ale ona się rozmyśliła, powiedział jej, że jak z nim nie pojedzie, to nie będzie już miała po co do niego wracać. Tymczasem potem jeszcze z nim pisała, jeszcze raz się z nim spotkała i w wiadomościach do niej pytał co ona odpierdalała (i dosłownie użył takich słów) a koniec końców, to ona nie wie co o nim myśleć.

Jak byłam wyorana, tak mi ciśnienie podskoczyło. Niby powiedziała, że już się z nim nie będzie kontaktowała, ale nie sądzę.
  • awatar niuniu.99: Piszę już tutaj komentarz trzeci raz... Masakra co się dzieje z tym pingerem...? No Oky wracając do tematu Znam też takie osoby i na nich to tylko zatyczki do uszu załają chyba
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Moim najnowszym odkryciem są zmarszczki na dekolcie. Kiedy to się stało?
  • awatar hairlovelo: Nie przejmuj się, pewnie skóra zmarszczyła się na deszcz, zrobi się ciepło i znikną.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Myślałam, że umrę dziś ze wstydu za te moje dziewczyny. Poszłam do opiekuna praktyk złożyć dokumentację naszego roku.
Te teczki wyglądały jakby je ktoś z dupy sobie wyciągnął. Pomięte, zniszczone, pokreślone. Niektóre to w ogóle nawet nie raczyły dać tego w żadnym skoroszycie ani teczce, tylko w zwykłej koszulce. Tylko czekałam aż mi coś powie, ale nawet tego nie skomentowała, czyli w tym instytucie to pewnie norma.

Jakbym na moich poprzednich studiach z takim CZYMŚ poszła, to najpierw wyleciałabym ja przez zamknięte drzwi, a za mną te dokumenty.