• Wpisów:186
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:35 969 / 739 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
I już po wszystkim. Szwy wciągnięte, jestem bogatsza o cenne życiowe doświadczenie, chudsza o jakieś dwa kilo, czyli coś takiego jak cycki u mnie już najzwyczajniej przestało istnieć. Termin na kolejną masakrę też jest już ustalony.

Teraz czas wrócić do świata żywych po tym tygodniu wyjętym z życia .
 

 
Trzeci dzień po. Wyglądam na hipopotam i marzę o tym, że w końcu będę mogła coś ugryźć. Borze, borze... jeszcze tylko trzy razy takie coś mnie czeka.
 

 
Wiem, że ekstrakcja ósemki to nie jest najgorsza rzecz jaka może spotkać człowieka, ale i tak czuję wewnętrzny niepokój. I to wcale nie chodzi mi o zabieg, tylko i okres rekonwalescencji. Jeszcze w dodatku w urodziny, kiedy stuknie mi ćwierćwiecze. I to przykre uczucie, że właściwie niczego w życiu nie osiągnęłam do tego czasu. Bez normalnej pracy, bez normalnego mieszkania, wiecznie na tych studiach. A w prezencie od losu dostanę leżenie i cierpienie przez kilka dni. Może i słusznie.
 

 
Ten mój wiosenny poddepresyjny stan już tak daje mi się we znaki, że nawet mi się pisać odechciało. Wrócę jak mi się polepszy.
 

 
Znalazłam całkiem sensowny pokój do wynajęcia, w niezłej cenie. Nawet sobie poobczajałam połączenia z tego miejsca, generalnie nie ma tragedii. Centrum to nie jest, ale w sumie oczekiwania mi się już obniżyły dość dawno.
Problem w tym, że oni szukają kogoś już, natychmiast, bo ktoś tam ich wystawił.
A ja chociaż mogłabym przeprowadzić się z dnia na dzień, to też nie pozwolę sobie na taką awangardę jak w jednym miesiącu opłacanie dwóch mieszkań. Z jednej strony tli się we mnie taka nadzieja, że może nikogo nie znajdą przynajmniej do połowy miesiąca, wtedy może dałoby się coś po negocjować...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chociaż z instytucją kościoła staram się mieć wspólnego jak najmniej, to już nie chcę robić scen i w razie potrzeby idę odbębnić co trzeba. Tak ostatnio zgodziłam się być świadkiem na bierzmowaniu bratanicy. Ale, że wszystkiego się nie da przewidzieć, to prezencik od losu, dokładnie w moje urodziny chirurgiczne usunięcie ósemki. Dolnej ósemki. Ósemki, która nie wyszła i wrosła pionowo. I będzie to miało miejsce trzy dni przed tym bierzmowaniem.

Dzwonię więc powiedzieć bratu, że mi przykro, ale raczej nie będę w stanie tam dojechać. Dowiedziałam się, że mam przesunąć termin (hahahahah), a w ogóle to wymyślam, bo nie chce mi się iść do spowiedzi, borze, borze, borze...

Będę sobie przesuwać ten ochujały termin w nieskończoność, bo albo praca, której niestety nie mogę sobie odpuścić, albo inna niedyspozycja organizmu. Stanęło na tym, że pójdę. Ale żebym tak opuchła, że się we drzwi nie zmieszczę głową <3.
  • awatar Alys27: ... i dlatego błogosławię moje ewolucyjne przystosowanie i totalny brak ósemek O.o współczuję!
  • awatar Wieczna Studentka: @ptasia kupa: Wiem, spodziewam się najgorszego ;).
  • awatar ptasia kupa: po 3 dniach miałam kule do kręgli zamiast twarzy, powodzenia :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Moje ogromne zmęczenie jest kompletnie nieadekwatne do pracy, którą dziś wykonałam. Wczoraj miałam podobnie. Czy to już starość? Zawsze na wiosnę, jak słońce zaczynało grzać miałam w sobie tyle energii, że może nawet chciało się żyć. Tego roku metaforycznie umieram.
Dziś wieczorem postanowiłam, że absolutnie nigdzie nie idę, muszę to wyleżeć.
 

 
Złapałam pierwszego kleszcza w tym roku, więc wiosnę mogę już oficjalnie uznać za rozpoczętą .
  • awatar Wieczna Studentka: @JazuMST: Znam ludzi, co mieszkają przy lesie a nigdy kleszcza nie mieli. Kwestia podatności.
  • awatar JazuMST: @Wieczna Studentka: Ja się zaczynam obawiać o własne życie. Sporo po lasach ganiam.
  • awatar Wieczna Studentka: @JazuMST: Normalnie, gdzieś z drzewa pewnie mi spadł, albo w trawie był.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Umawiam się od jakiegoś czasu z moją byłą. Trzy lata temu zarzekałam się, że już nigdy w życiu nie chcę się z nią widzieć. Ostatnio przypadkiem na siebie trafiłyśmy i umówiłyśmy się na kawę. No bo tak sobie pomyślałam, że w sumie tylko krowa nie zmienia zdania, że trzeba trochę spoważnieć. Poza tym zżerała mnie ciekawość co u niej. I tak wyszło.
Nie wyniknie z tego nic dobrego, mam strasznie mieszane uczucia.
Przecież nie mam jakiegoś przerośniętego ego, wiem, że cały świat nie pragnie mnie posiąść, ale już czuję po kościach, że ona się nakręca. Z drugiej strony ja też zaczęłam odczuwać wobec niej jakiś dziwny sentyment.
Tyle, że jedynie sentyment. I nic poza tym...
  • awatar Bezpośrednio: I btw, spodobało mi się 'Przecież nie mam jakiegoś przerośniętego ego, wiem, że cały świat nie pragnie mnie posiąść' :D.
  • awatar Bezpośrednio: A czy ona wie, że to tylko sentyment? :).
  • awatar Wieczna Studentka: @Naughty: No racja, ale czas pokaże czy będę miała w sobie na tyle samozaparcia, żeby to ukrócić, czy też nie :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


Najświeższe "dzieło".
 

 
Być może starość zaczyna się wtedy, gdy człowiek budzi się rano, patrzy przez okno i jak jest piękna pogoda, to pędzi nastawiać pranie, żeby jak najszybciej je rozwiesić .
 

 
Od poniedziałku mam zacząć praktyki. Nie wiem gdzie, nie wiem jak, nic nie wiem. Moje dziewczyny sieją panikę. Aż mi głupio, że to tak zaniedbałam. I głupio mi, bo jakoś osobiście mnie to znowuż tak nie stresuje.
Fakt jest taki, że nie mogę dobić się do opiekunki praktyk z uczelni. Ale skądinąd wiem, że ona ma obecnie dość ciężką sytuację rodzinną i głupio mi do niej wydzwaniać co pół godziny. A na maile ani na smsy mi ne odpisuje.
Już po prostu nie mam siły.
  • awatar hairlovelo: Ja praktyki robiłam dosłownie na ostatnią chwilę, więc nie ma co się tym stresować. Chociaz z drugiej strony jeszcze troche i bede miała powtórkę z rozrywki ;x
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczoraj znów tak dałam w palnik, że miałam bardzo ciężką noc i jeszcze trudniejszy poranek. Ależ jestem na siebie zła. To już drugi raz w tak krótkim czasie wykazałam się nieprzeciętną głupotą, więc ewidentnie mnie nic rozumu nie nauczyło .
Borze, nigdy więcej. Nigdy.
 

 
Podcięłam sobie dziś włosy. Niby tylko 15 cm, ale i tak robiłam to niemalże ze łzami w oczach. Bo ja uwielbiam mieć takie długie, ale problem w tym, że w pewnym momencie totalnie przestają się układać, stają się jakieś takie rzadkie i ani to ładne, ani nic. I nawet jakoś ułożyć dobrze się tego nie da.
Ale i tak cierpię z każdym podcięciem...
  • awatar hairlovelo: U mnie 5 to już dużo, ale tez muszę się wybrać do fryzjera ;c
  • awatar Wieczna Studentka: @Rosee ♥: To jest ten rozsadek :P
  • awatar Rosee ♥: Ja też postanowiłam obciąć włosy: 20 pare cm. Z biegiem czasu nie żałuję, bo powoli mi odrastają i nie są takie zniszczone jak kiedyś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie rozumiem skąd u mnie takie dziwne osłabienie. Bez przerwy bym spała, za co się zabiorę, to niczego nie mogę dokończyć. Już nawet nie wspominając, że mi się totalnie nic nie chce.
Jakbym była jakaś chora.
  • awatar Naughty: przesilenie wiosenne.
  • awatar JazuMST: A wiesz, że miałem to do środy? Tydzień mnie tak orało. No nie zazdroszczę. A przy okazji, życzę wesołych, ZDROWYCH i spokojnych świąt ;]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest bardzo ważna zasada, że jeśli się nie ma jako takich zdolności plastycznych, to nie wolno pytać dziecka co by chciało, żeby mu namalować na bluzeczce, tylko maluje się to, co się w miarę umie.
Ja popełniłam błąd i zapytałam. W efekcie pierdoliłam się z namalowaniem Elsy pół dnia, a i tak mi wyszła jakaś taka zezowata.
 

 
Chyba kompletnie oszalałam, że zgodziłam się jeszcze dodatkowo przyjść dwa dni do pracy za koleżankę. To nie jest kwestia ośmiu, ani nawet dziesięciu godzin. A po tym maratonie na następny dzień od rana na uczelnię. Oczywiście nie mogę mieć do nikogo żadnych pretensji, bo sama wyraziłam na to zgodę. Niby szkoda zdrowia, ale z drugiej strony piniądz...
Jeszcze przed pójściem na studia życie nie wydawało się aż tak chujowe.
  • awatar Wieczna Studentka: @Alys27: I mam za swoje. Zawiało mi bark, przypuszczam, że w pracy.
  • awatar Alys27: Niby piniądz, a szkoda zdrowia i potem wychodzi, że w młodym wieku ląduje się w szpitalu, bo organizm zaczyna nawalać. Lepiej jednak trochę odpuścić.
  • awatar track13: Najpierw się pomęczysz ale później zobaczysz owoc tej pracy! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Uwielbiam wracać z pracy późną nocą i od razu kłaść się spać, bo na drugi dzień z rana znów trzeba tam wrócić <3.
 

 
Nie pojmuję dlaczego ta piosenka zawsze wywołuje u mnie taki atak śmiechu.
A przecież tak mocno tekst pasuje do mojego obecnego życia <3.
 

 
Podczas gdy kwestia taniości i dobrej lokalizacji zeszła już u mnie na drugi plan, to chyba znak, że naprawdę nie jest dobrze i powinnam prędko się przeprowadzić.
Tylko, żeby to było takie proste .
 

 
Na spotkaniu było ok. Jak to mawia M.: "nie ma się do czego przyczepić" . Może będzie kolejne. Może.

A teraz szara rzeczywistość, cały łikend w pracy i wolny poniedziałek, bo ja już chyba nigdy nie mogę mieć nic jak normalni ludzie .
 

 
Nikt nie potrafi tak pięknie zapętlić się we własnych kłamstewkach jak ja.
A wszystko przez ten nagły brak czasu. Musiałam wybrać ważne i ważniejsze i koniec końców umówiłam się na spotkanie, a bardzo mi zależy, żeby nikt z moich znajomych o tym moim spotkaniu się nie dowiedział. Idąc za ciosem naściemniałam M., że idę na spotkanie koła, a na kole naściemniałam, że idę do pracy. A wieczorem moim współlokatorkom pewnie powiem, że idę na piwo z M. Ale może akurat nie zapytają.

Borze...
Oby to było tego warte.
 

 
Jestem trochę przerażana faktem, że marzec spędzę głównie w pracy. Sytuacja podbramkowa, oznacza to dla mnie praktycznie zero wolnych wieczorów. A brak wolnych wieczorów, brak wolnych łikednów niesie ze sobą brak życia towarzyskiego. Zawsze po takim ciągu czuję się jak jakiś nieudacznik, co biegnie do pracy na każde zawołanie, bo przecież i tak nie ma życia.