• Wpisów:186
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:35 970 / 739 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wczoraj było ze mną zdecydowanie strasznie kiepsko, bardzo marnie moralnie. Gdyby tak ktoś mnie zobaczył w tym stanie, to stwierdziłby, że kompletne dno i stukanie od spodu.

Sama już nie wiem, czy naprawdę ludzie w okół mnie są tacy chujowi, czy to może po prostu ja...
  • awatar pegaznocą: Dwojako: Ludzie owszem tacy bywają i Ty owszem możesz takie osoby do siebie przyciągać. Przestań być krytyczna do siebie i myśl pozytywnie, to te ludzkie sępy zostawia Cię w spokoju.
  • awatar JazuMST: @Wieczna Studentka: Wisz Ty co; na pewno wiem jak się możesz czuć. Niedawno sam pisałem o moich "wojnach królów". Mogę Tobie powiedzieć jedynie, że nie warto posyłać wszystkich do piekła, bo czasami nawet wróg może być użyteczny. Po prostu trzeba niektórych trzymać daleko od siebie. Natomiast co do zawodów, no cóż no... Pozostaje nam tylko przywyknąć.
  • awatar Bezpośrednio: Zgadzam się z dziewczynami :). Sama niedawno miałam podobnie, ale myślę, że jak zaczniesz coś zmieniać, to będzie lepiej ;). I będziesz mogła zobaczyć, co było nie tak
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Łikendowe plany elegancko pokomplikowało mi awaryjne pójście do pracy. Ale nie to mnie zdenerwowało, bo sytuacja została względnie opanowana.

Zazwyczaj jak planuję z wyprzedzeniem z jakąś grupą wyjście w jakimś konkretnym celu, to mam kilka osób, którym proponuję dołączenie. Bo wiadomo, że w kupie jest fajniej. I tak tym razem tradycyjnie zaproponowałam jednej znajomej dołączenie do nas jutro jak pójdziemy do klubu. Nie doczekałam się odpowiedzi. Założyłabym, że się nie wybiera i nic bym do nie już nie pisała, tylko ona zazwyczaj z nami jednak wychodziła. No to zapytałam ją dziś raz jeszcze czy z nami idzie, a ona mi na to, że tak, wybiera się tam na chwilkę o 20 : 00 ze SWOIMI ZNAJOMYMI.

Podniosło mi to ciśnienie, bo to oznacza, że ja najwidoczniej kozie spod ogona wypadłam i jej znajomą nie jestem.

Chyba ja jestem jakaś przewrażliwiona.
 

 
Mam podzielić nasz rok na dwie grupy konwersatoryjne, do dwóch różnych prowadzących. Rzecz w tym, że jeden z nich jest bardzo problematyczny, totalna męczydupa, więc już oczami wyobraźni widzę te kłótnie, bo każda będzie chciała wpisać się do tego drugiego. Teoretycznie mogłabym podzielić je alfabetycznie, ale na jakiej podstawie zdecydować, która połowa ma być zapisana na jedno, a która na drugie? Przychodzą mi do głowy rozwiązania absurdalne, jak publiczne rzucanie monetą...
 

 
Poszłyśmy wczoraj na karaoke, we trzy. Jak się okazało karaoke wystartowało wyłącznie dla nas i w ogóle cały klub był tylko dla nas, bo poza nami kompletnie nikt nie przyszedł. Już teraz rozumem dlaczego zbankrutowali i będą zwijać interes w tym miesiącu. Ale strasznie mi z tego powodu żal, bardzo przyjemne miejsce, właściciele też bardzo sympatyczni. Mogli przecież wygonić nas po paru piosenkach, bo zarobku nie mieli na nas prawie w ogóle - co im zależy, tak czy siak za parę dni zamykają. A oni nie dość, że bawili się z nami, to jeszcze w ogóle wyszłyśmy długo po czasie.

To była impreza karaoke mojego życia.
 

 
Wczoraj faktycznie stand-upy przegrały z leżeniem i słuchaniem BFF.

I to tak sentymentalnie.
Bo razem z M. ich odkryłyśmy, to na ich koncert poszłyśmy razem po raz pierwszy i wciąż podsyłamy sobie nowości. I wielka była nasza radość jak odkryłyśmy klub, w którym puszczają ich piosenki.
To jest takie żenujące i głupie .
 

 
Borze, tak strasznie nie chce mi się dziś iść na stand-up z M., że mam ochotę do niej zadzwonić wymyślić jakiś wykręt. Jest zimno, mokro, ponuro, a ja taka wymęczona, nie wiem tylko czym.

Ale z drugiej strony przesiedzieć pod kocem cały wolny wieczór to grzech...
 

 
Zżera mnie ciekawość co to będzie z tą wirtualną uczelnią, co to będzie z naszym kierunkiem, czy dziekan zdziwi się bardzo, że zostało nas tylko 10, albo czy coś mnie dla odmiany pozytywnie zaskoczy.

Kolejny nowy semestr przede mną, trzynasta szczęśliwa sesja zamknięta, aż chyba muszę sobie zrobić drinka i zastanowić się nad swoim życiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Spodnie na przecenie, tylko, że jedynie w rozmiarze xxs. Nie jestem aż tak nieogarnięta, żeby nie stwierdzić, że mimo wszystko będą na mnie ciut za małe. Mimo zawsze zawyżanej numeracji. Oczywiście kupiłam i żyję nadzieją, że się "rozbiją", bo faktycznie tak ledwo, ledwo w nie wlazłam .
 

 
Ze mnie to jednak jest zacietrzewiona hetera. Przyszła A., coś tam przyniosła i zaczęła rozsiadać się jak za dawnych czasów, coś tam mówić. Oczywiście zamiast odpuścić, udać, że nic się nigdy nie wydarzyło i wykorzystać to jako okazję do odbudowywania jakiejkolwiek relacji, to ja ją kompletnie zignorowałam. I ignorowałam ją tak długo, aż wyszła.

No nie potrafię. Zamiast złagodnieć, wszak już ponad dwa miesiące minęły od tego głupiego zdarzenia, to jeszcze się mi potęguje. A dobija mnie fakt, że w chwili obecnej nawet jakby mnie przepraszała (co i tak nie nastąpi, ale tak hipotetycznie), to i tak by mi nie przeszło.

I nie przejdzie. A niebawem ona wyczuje pismo nosem i znów się obrazi na mnie. I już do końca życia nigdy się do siebie nie odezwiemy <3.
  • awatar Wieczna Studentka: @JazuMST: Nie wiem czego to jest kwestia, może trafiam na ludzi równie upartych jak ja, którzy w dodatku nie potrafią przyjąć do wiadomości swojego błędu. W każdym razie ja mam z tyłu głowy to, co się wydarzyło po prostu zawsze.
  • awatar JazuMST: @Wieczna Studentka: Ale... Po prostu... Kurde. No czekasz na przeprosiny, czy raczej jesteś"zawistna" i po obrazie koniec, a potem utrzymujesz jedynie minimalny kontakt.
  • awatar Wieczna Studentka: @JazuMST: Tu nawet nie ma czego opowiadać. Po prostu jak coś mi utkwi zadrą w pamięci, to nie potrafię tego nigdy zapomnieć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Po dwóch calutkich dniach spędzonych na szkoleniu czuję się jak dętka. Ciągle jeszcze mnie boli fakt, że tak dużo pieniędzy za nie zapłaciłam, ale dobra, mam ten upragniony świstek papieru.
Skłamałabym mówiąc, że to nie było ciekawe - bo było. Ale tyle godzin na raz i teoria oderwana od praktyki jest bardzo ciężka do przyjęcia.
  • awatar My Life Story: Moja koleżanka śmieje się że szkolenia to zło :D Miłego wieczoru :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Uwielbiam jak mi skaczą hormony. Tak mi się zachciało lodów czekoladowych, że normalnie zwlekłam się z łóżka i poszłam przez ten śnieg do sklepu, bo stwierdziłam, że jak nie zjem - to umrę. A w sklepie pan ekspedient z politowaniem strasznie chciał mi wepchnąć plastikową łyżeczkę, albo przynajmniej patyczka, żebym sobie mogła nim tego loda zjeść. Ja nie wiem jak on to sobie wyobrażał. Chyba, że siądę na murku gdzieś przy przystanku i będę wcinała tego loda na tej pogodzie.

I dostałam maila od jednego z wykładowców, żebym mu napisała szybciutko czy w elektronicznym systemie wszytko się zgadza, bo system się niebawem zamknie i będzie pozamiatane.

JAKIM SYSTEMIE ELEKTRONICZNYM?
Po sześciu latach się doczekałam. Tylko szkoda, że nigdzie aż do tej pory nie uzyskałyśmy stosownej informacji, że coś takiego jest, i że tam się trzeba LOGOWAĆ. Popłakałam się ze śmiechu.
 

 
Złożyłam indeksy w dziekanacie. Kupiłam sobie garnek. Nawet ugotowałam w tym nowym garnku zupę.

I tym samym skończyły mi się już pomysły na dzisiejszy dzień.
 

 
Idziemy dziś wieczorem z M. na impro. I trochę mi się nie chce, chyba się nieco rozleniwiłam przez tych kilka dni.
W ogóle te improwizacje nie śmieszą mnie już tak samo jak dawniej. Parę lat temu śmiałam się jak głupia od samiutkiego początku do końca, teraz to czasem siedzę jak ten ciołek i nawet chwilami mi się tak jakby nudzi. Ciekawe jaki dzisiaj będą mieli polot.
 

 
Zwątpiłam.
Koleżanka znalazła zaraz po studiach pracę w zawodzie. Radość nie trwała za długo, bo okazało się, że warunki są kiepskie i z pieniędzmi też szału nie ma. Ale postanowiła, że odbębni tam staż i popracuje przynajmniej rok, to chociaż będzie miała jakieś doświadczenie zawodowe.
Jako nowy pracownik odwalała najgorszą robotę, oczywiście bez marudzenia. Jak trzeba było chodziła tam za darmo i tak dalej.

Dziś jej powiedzieli, że nie przedłużą jej umowy od marca. Tyle w temacie.
  • awatar Wieczna Studentka: @Bezpośrednio: Wykorzystali maksymalnie, teraz wezmą nową stażystkę, która będzie im tam pracowała za darmo :).
  • awatar JazuMST: Mnie to w ogóle nie dziwi. Tyle już widziałem i słyszałem w trakcie szukania pracy, że dziwię się ze w tym kraju w ogóle ktoś pracuje.
  • awatar Bezpośrednio: O kurde, czyli z pół roku popracowała? W ogóle dziwna sprawa, nie dość, że takie warunki, to jeszcze jej podziękowali. Powinni się cieszyć, że mimo takiego traktowania ktokolwiek chciał u nich zostać na dłużej :P. I swoją drogą, trochę mnie przeraża jak wiele osób uczy się czegoś, czego nie będzie mogła potem wykorzystać w pracy...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jeśli ktoś ma wątpliwości jak wygląda najprawdziwsze bydło, to wystarczy w łikend przejść się w okolicach rynku w te i nazad, tak około może drugiej w nocy. A potem jeszcze około piątej nad ranem. Syf i niedowierzanie. Zdarzyło mi się kilka razy widzieć to na własne oczy i aż do tej pory jest mi wstyd za tę grupę, którą poniekąd wciąż jeszcze reprezentuję - studencików. Jest jeszcze oczywiście masa turystów, ale i tak studenci tutaj wiodą prym.

Te powody do dumy rodziców, przyszli specjaliści, inżynierowie, magistrzy, jak pączki w maśle, głównie słoiki. Tak bawi się młodzież. Z powietrza się chyba nie wzięło to przekonanie obcokrajowców, że wystarczy powiedzieć coś po angielsku, a polska małolata ściągnie majtki przez głowę.
  • awatar Bezpośrednio: @Wieczna Studentka: a gdzie to taki bajzel imprezowy się zostawia? ;o.
  • awatar Wieczna Studentka: @JazuMST: Owszem, tylko za dnia takich śmieci nie widuję :). Co jak co, ale to jest względnie czyste miasto, przynajmniej centrum.
  • awatar JazuMST: @Wieczna Studentka: Jaka różnica po czym butelkę rozwalą? Albo czy wywalą niedojedzonego kebsa czy zapiekankę? Śmieci to śmieci.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Moja rozrywkowa koleżanka miała takie imprezowe plany, jakie mi by nawet przez myśl nie przeszły. Od środy popielcowej chciała łazić po pubach i klubach niemal codziennie, oczywiście ze mną. Zastanawiałam się nawet jak jej to subtelnie wybić z głowy, bo chociaż jestem osobą, która zazwyczaj nie odmawia, to jednak mam jakąś tam swoją wytrzymałość. Jednak po tym naszym pamiętnym trudnym powrocie (w sumie pamiętnym jedynie dla mnie), coś się jakby odmieniło. Nie dość, że spakowała manatki i pojechała na ferie, to jeszcze w kwestii imprezowania jest kompletna cisza .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bratowa zrobiła mi hennę na brwi. Oczywiście skóra też mi się zafarbowała, ale stwierdziłam, że nie będę tego domywać, bo i tak nigdzie się nie wybieram. A tak, wymyję ze dwa razy głowę, pokremuję się trochę i z czasem samo zejdzie.
W efekcie wyglądam teraz tak komicznie, że nie mogę patrzeć na własne odbicie. A blond włosy tylko potęgują ten efekt.
Moje lenistwo kiedyś mnie wykończy.
  • awatar 1313 Zgłaszam się: Wy tu macie problem tylko z rzęsami. A kiedyś w Ameryce, jeden biały gość w podróży potrzebował przenocować, a wolne miejsce mieli tylko w hotelu dla murzynów. I żeby się tam dostać uwalił się cały w brązowej paście do butów. Gdy rano go obudzili, tak jak sobie zażyczył, i poszedł do łazienki nie mógł zmyć tej pasty. Szoruje i szoruje i nic! Cholera, no co jest?! Okazało się, że obudzili nie tego co trzeba.
  • awatar Wieczna Studentka: @JazuMST: Dzieło mojego siostrzeńca :D.
  • awatar JazuMST: Masz fajny avek XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jak galaretka owocowa, to tylko ze spirytusem <3.
 

 
Wlekliście kiedyś jakieś 200 metrów totalnie zezgonowaną dziewczynę? Bo ja wczoraj. A właściwie to dziś. I zajęło mi ponad godzinę z pomocą kilku szalenie życzliwych chłopaków.

I teraz czas na krótką refleksję.
Po pierwsze, znów zaczęłam wierzyć w ludzi - są jeszcze tacy gotowi rzucić wszystko i bezinteresownie pomóc.
A po drugie, jestem w szoku jak można chlać tak zwane szoty ze spirytusem niczym kompocik i przepijać drinkami. W ogóle to ja wiele rozumiem i wiem, że każdemu może się przytrafić przecenić swoje możliwości i za dużo wypić, żyjącemu się wszystko zdarzy. Ale no też bez przesady...
  • awatar Wieczna Studentka: @Bezpośrednio: Wstyd przyznać, ale ze mną była :O. I wierz mi, nie zostawiłam jej na pastwę losu, spoczęłam dopiero jak była na swoim łóżku :D.
  • awatar Bezpośrednio: Ludzie po wypiciu zazwyczaj są milsi i bardziej otwarci hehe Nie rozumiem, jak można się tak skończyć na mieście, a tym bardziej co ona ma za znajomych (jeśli w ogóle z kimś była), że zostawili ją w takim stanie
  • awatar Wieczna Studentka: @JazuMST: Nie wiem już czy w tym przypadku to kozaczenie, czy po prostu brak wyobraźni.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Moje wkurwienie powoli zaczyna sięgać zenitu. Też już bym chciała mieć chociaż kilka wolnych dni. Rzygam zbieraniem tych wpisów, już gdzieś majaczyła mi się nadzieja, że we czwartek będzie komplet, zawiozę to do dziekanatu i pojadę sobie nazad.

Ale dlaczego miałoby być tak łatwo? Okazało się, że nie ma kobiety, która miała mi dziś zrobić wpisy z jednego przedmiotu, będzie najwcześniej w piątek o 15. O ile kurwa w ogóle będzie. Jeszcze niech się okaże, że będę pisała podanie o przedłużenie sesji, bo ta sama kobieta nie chce mi dać wpisu z seminarium. Seminarium nie miałam od trzech miesięcy, bo jej wiecznie nie było. Ale przecież "ona nie może dać wpisu za nic".

Patologia ma niejedno oblicze.
  • awatar muskaryna: po czytaniu takich wpisów mam ochotę płakać ze szczescia za posiadanie usosa i fakt że nie muszę latać po wykładowcach, ani odwiedzać dziekanatu częściej niz 2 razy w roku...
  • awatar JazuMST: Studenta życie radosne. Oj, pamiętam ja jak to było z wpisami. Jakimś cudem kadra rozrzucona po całym mieście i okolicach, wieczne ich nieobecności i pretensje o to. Normalnie można by zrobić grę w której poszukujesz poukrywanych wykładowców od których musisz wziąć wpis.
  • awatar Pearlita: Współczuję :( Ja w niedziele napisałam ostatni egzamin i teraz mam 2 tygodnie luzu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jedną nogą podjęłam decyzję o przeprowadzce. Jedną nogą bo po pierwsze, bardzo nie lubię takich gwałtownych zmian, w nowym miejscu będę miała drożej, a tutaj przecież da się wytrzymać.

ALE z drugiej strony, czy w życiu rzeczywiście chodzi o to, żeby "wytrzymywać"? Znosić wszelakie ewidentne niedogodności można sobie przez jakiś czas, a gdy przedłuża się to w nieskończoność, to już może najwyższa pora zrobić krok na przód...
 

 
Po krótkiej naradzie postanowiłyśmy wczoraj iść do gejowni na drag queen. I jak mi się nie chciało, tak było rewelacyjnie. I nawet jak uwalę w poniedziałek ten egzamin, to nie będzie mi wcale żal .
Jeszcze mi trochę pachnie płaszcz tą mieszanką męskich perfum. I w sumie nie wiem co ja takiego tam z tymi chłopaczkami robiłam, ale jak dziś przy rozczesywaniu wytargałam ze dwie garści włosów, to myślałam, że się rozpłaczę.
  • awatar Bezpośrednio: Chyba lepsze te perfumy niż fajki (które mnie totalnie przesiąkły ostatnio ;p).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie mam natchnienia.
W ogóle nie chce mi się uczyć na ostatni egzamin. Nie mam nawet za bardzo notatek. Nie mam też ochoty pisać projektu na zaliczenie.
Nawet żeby iść się zabawić też nie mam w ogóle chęci.
A całe ostatki to mi już kompletnie wychodzą bokiem...
  • awatar JazuMST: Jeszcze jeden! Jeszcze jeden! Mocy i siły ;]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›