• Wpisów:162
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:10 dni temu
  • Licznik odwiedzin:33 120 / 680 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zabrałam wczoraj młodzież na kluby, żeby się napić z nimi piwa. W sumie byłyśmy tam prawie same, dziewczyny nieco poniosło, zaczęły pić jak popieprzone co im tylko barman podsunął, bo świetnie je zbajerował.
W pewnym momencie poszłam skontrolować sytuację, a tu przy barze jednej brakuje, pytam gdzie jest, a druga ze stoickim spokojem odparła, że najebana w cztery dupy poszła zwracać treści żołądkowe.
Borze.
  • awatar Wieczna Studentka: @Barbie ♥: Czy ja wiem? Bywałam na lepszych imprezach, kiedy nie musiałam mieć oczów z tyłu głowy :).
  • awatar Barbie ♥: Ooo to widzę, że nieźle zabalowałyście :D. Świetny blog, zapraszam do mnie c:.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czasem lubię takie dni, że biegam od spotkania do spodkania. Wtedy tak jakby czuję, że żyję.
 

 
Przez kilka miesięcy szukałam taniego fryzjera, żeby podciąć końcówki. Powiedziałam, że więcej jak dwie dychy nie zapłacę, nie ma opcji. Nie udało się.

Wyjście pozostało jedno, kupiłam po taniości nożyczki do włosów w rosmanie i końcówki podcięłam sobie SAMA. Rozwiązanie przegenialne w swojej prostocie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Skończyłam wklepywać dane z ankiet do Excela i teraz ledwo widzę.

Jeśli mi się nie będą śniły te cyferki, to nie wiem.
 

 

Zasłyszane w windzie:
- Mogę Ci za to wrócić kasę po świętach? Bo zostało mi za dużo miesiąca do końca pieniędzy.

<3
 

 
Globalizacja, same sieciówki, pamiątki zrobione w Chinach - ale i tak fajnie było zobaczyć Berin.
Szkoda tylko, że O. odpieprzyła straszną głupotę. Dorosła baba obraziła się jak dziecko i cały dzień był urozmaicony znoszeniem jej fochów.
I tu wyłazi na wierzch moja paskudna natura, jak raz mi ktoś zajdzie za skórę, to baaardzo długo nie umiem tego przeboleć.
 

 
Ja to jednak faktycznie nie jestem zwolenniczką podróży.
 

 
Jedziemy jutro z O. na łikend do Szczecina. O. już od tygodnia radosna jak reklama kinder niespodzianki i nie może się doczekać, a ja na samą myśl o dziesięciu godzinach w pociągu mam w gardle bełt a w oczach łzy.

Nie znoszę podróży. Nie cierpię. Nienawidzę.

Ale może zobaczę Berlin.
  • awatar Lovely Mess: Berlin jest piękny <3 Byłam kilka razy i naperewno wrócę jeszcze nie raz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wstałam jakieś dwie godziny temu, w sumie moja dotychczasowa aktywność ograniczyła się do ugotowania obiadu i przewracania się z boku na bok. Bo nic innego mi się najzwyczajniej nie chce.
U mnie tak już chyba musi być zawsze, albo praca po 14 godzin dziennie, albo cały dzień wolny, albo kilka dni z rzędu do wieczora na uczelni, szlajanie się po nocy i pisanie prac do rana, albo znów kilka dni totalnej nudy.

Jeszcze się nawet nie zdążyłam uczesać, a za oknem tak jakby się już robi ciemniej? Może przez tę pogodę.
Takie to moje oszałamiająco poważne życie.
 

 
Poszłyśmy wczoraj wieczorkiem z O. na piwo, tak jakoś wyszłam w sumie jak stałam, zabrałam ze sobą tylko klucz i pieniądze.

I to uczucie kiedy dzieciaczki zaganiacze z klubów dawali nam ulotki i prawie zabili się śmiechem jak O. próbowała ich przekonać, że jestem pełnoletnia - bezcenne.
 

 
Moja współlokatorka nie należy do osób, którym jakoś przesadnie zależy na wyglądzie. W dodatku jest ode mnie sporo niższa i grubsza, w ogóle taka ciemna kuleczka.
No i jak gdzieś razem idziemy to trochę tak czuję się przy niej jak jakaś seksbomba. Seksbomba z wyjątkowo małymi cyckami, ale jednak.

Czy to czyni mnie złym człowiekiem?
  • awatar Jackie: Zmień ustawienia na dostępność tylko dla zalogowanych, to nie będziesz miała takich śmieci
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Najpierw zachciało mi się kanapki, takiej z majonezem, szynką i kiszonym ogórkiem. Na samą myśl o takiej kanapce mogłabym wtedy zabić.

I zrobiłam sobie taką, dokładnie jaką chciałam. A potem na nią popatrzyłam i stwierdziłam, że prędzej się porzygam niż to zjem.

Moje hormony szaleją, jednego dnia zjadłabym całe jedzenie z lodówki z lodówką włącznie, następnego nie przełknę niczego, parę dni pod rząd nie mogę zasnąć, potem mogłabym spać, spać, spać... Jakby nie fakt, że nigdy nie byłam pokalana przez żadnego mężczyznę, to chyba zaczęłabym się martwić.
  • awatar Wieczna Studentka: @kruk55: Chyba powoli staję się zwolenniczką egzystencjalizmu, w dodatku nekrofilnego nurtu, bo zanadto zaczyna mnie cieszyć to co teraz, już, natychmiast :).
  • awatar kruk55: Jak to, wieczna szczęśliwość nie przekonuje?
  • awatar Wieczna Studentka: @kruk55: Hedonistkę, którą jestem, średnio to przekonuje :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Coraz bardziej boję się starości.

Najpierw wyprzezywała wszystkich w okół, zrobiła awanturę, potem rozbeczała się, że "nikt jej nie odwiedza", a teraz klepie różaniec obrażona na cały świat.

Ja pierdolę...
 

 
Odkąd koleżanka z roku dowiedziała się, że jestem branżowa, to jakoś tak ciągle za mną łazi i do mnie pisze. Chyba mi się już całkiem głowa z dupą na miejsca pozamieniały, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że u niej też coś musi być na rzeczy.
 

 
W pracy orka na ugorze. Po tych dwóch dniach dogorywałam dosłownie i w przenośni, a marzyłam jedynie o tym, żeby się wyspać.

Ale i to nie było mi dane. Bo okres.
 

 
No i dałam się wkręcić w calutki łikend w pracy. Ja tych ludzi na swój sposób lubię - są jacy są, ale tam "wewnątrz" kryją się całkiem dobre osoby. Mogliby to tylko częściej okazywać. I nawet mnie to trochę cieszy, bo przynajmniej się tam trochę "odmóżdzę".

Ale jak mnie ktoś zacznie wypytywać, czy kogoś poznałam i tym podobne, to chyba mu jebne.
 

 
Robię eksperyment, bo lubię robić głupie eksperymenty. Postanowiłam, że nie wymienię worka w koszu chociażby jego zawartość miała zacząć żyć własnym życiem albo wysypać się na środek pokoju. I zobaczę kiedy moja współlokatorka wpadnie ma pomysł, żeby to zrobić.
 

 
Kiedyś miałam instynkt macierzyński. Naprawdę marzyło mi się, że pewnego dnia będę miała dzieci. Tak, nie dziecko, ale dzieci - w liczbie mnogiej.
A potem coś poszło nie tak.

Ostatnio tuląc do wątłej piersi niemowlaka koleżanki, miałam nieodpartą ochotę go wycałować po główce. Ale jedyne o czym mogłam wtedy myśleć to to, że on wyszedł z jej macicy.
 

 
Są przedmioty tak nudne, że z tej nudy aż chce mi się płakać...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem jak ci z "Wesela", którym się nie chciało chcieć.
Sama bym chciała wiedzieć co ja takiego robię całymi dniami, że na nic mi nie starcza czasu.

Studia zakłócają mi egzystencję i przeszkadzają w wyrażaniu siebie.
 

 
Jak to jest, że są wielkości ziarenek grochu, a bolą jak popierdolone.

Schodzenie po schodach bez stanika dawno nie było takim cierpieniem.
Miesiąc miesiącowi nierówny.
 

 
Jest nas raptem dziesięć na roku.
Dzie - sięć.
Ciągle mnie to jeszcze bawi.
I mogłoby być cudownie, ale nie - wszędzie musi trafić się jakaś zakała. Przemądrzała zołza, która na każdego ma coś do powiedzenia.
To dla niej zacznę chyba wierzyć w karmę, bo miło mieć nadzieję, że pewnego dnia to wszystko do niej wróci.

Niemniej aż korci mnie powiedzieć jej, żeby sobie poprawiła tego kija co go ma w dupie.
  • awatar Wieczna Studentka: @Od_zera: Wolę nie bawić się w otwarte konflikty na starcie, już czasem lepiej zignorować.
  • awatar Od_zera: haha ja bym się nie pierdolila i powiedziała jej wprost :D miałam taką agentke na 1 roku
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jeszcze jakieś dwa miesiące temu pomysł pójścia na studia po raz drugi wydawał mi się najbłyskotliwszym pomysłem na jaki mogłabym wpaść.

Pomysł życia. Że też nie miał mnie wtedy kto kopnąć porządnie w dupę.
  • awatar Klara Marta: Teraz jest taki głupi czas, kiedy niczego się nie chce. U mnie mija gdzieś w okolicach marca po sesji.
  • awatar beauty and the beast: Będzie dobrze, też studiuje i czasem mam straszne nerwy, ale potem to mija. Głowa do góry!
  • awatar Wieczna Studentka: @Od_zera: Nie wiem, może przejadło mi się trochę to studenckie dziadowanie. Może tracę już cierpliwość do tak zwanej "ławy"...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›